Sam zabieg nie różni się zbyt wiele od innych operacji związanych z kastracją. Chodzi w nim bowiem o usunięcie z ciała samca narządów odpowiedzialnych za rozród. Jeżeli chodzi natomiast o inne szczegóły, z pewnością różnią się one od metod postępowania chociażby z psem czy kotem. Obecnie wielu właścicieli królików decyduje się na ich kastrację głównie ze względu na ich niekontrolowane rozmnażanie. Otóż kiedy samiec i samiczka znajda się chociażby na chwilę sami, bardzo szybko są gotowi do rozpłodu. W konsekwencji nie można spuszczać ich z oczu, a kiedy jeszcze dwa osobniki mieszkają ze sobą w jednym domu, ich brak kopulacji staje się wręcz niemożliwy.
Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego właściciele zwierząt decydują się na przeprowadzenie takiego zabiegu. Często bowiem samce są niebezpieczne i atakuja swoich właścicieli, co ma duży związek z hormonami, które w nich się buzują. Ponad to pozostawienie królika z gotowymi do rozrodu narządami zwiększa jego ryzyko zachorowania na nowotwór. Sam zabieg natomiast jest bardzo mało inwazyjny, a zwierzę bardzo szybko wraca nastepnie do normy. Najlepszym wiekiem dla królika jest okres między 5, a 6 miesiącem jego życia, kiedy to już osiągnie wiek dojrzały. Przed rozpoczęciem zabiegu kastracji samiec nie powinien nic jeść przez mniej więcej 24 godziny. Jest to oczywiście dla jego dobra, gdyż podczas operacji mógłby nastąpić odruch wymiotny. Po podaniu zwierzęciu odpowiednich środków nasennych lekarz przystępuje do usunięcia jąder wraz z najądrzem. Czasami rana jest tak mała, że ni trzeba nawet zakładać szwów. Sam królik natomiast wraca jeszcze tego samego dnia do domu.